Aktualne wyniki:

Faza: II
Tydzień: 7 - FINAŁ!!
..................RedBlok vs. U.N.A. vs. Therians

Sektory ..........3.............. 3................... 0

..VP.............. 505..........200.................79

------------------------------------------------------------------

a ostatecznym zwycięzcą jest... Kliknij

Log

piątek, 7 sierpnia 2009

Podsumowanie cz. 2 - Wrażenia ogólne

Tym razem pozwolę sobie na kilka słów natury ogólnej o przebiegu kampanii. Na początek może interpretacja statystyk.
Jak widzimy zwycięska frakcja (czyli powtórzę RED BLOK ;P) w zasadzie prowadzi w każdym punkcie. To Czerwoni stoczyli najwięcej bitew, to Czerwoni zdobyli najwięcej MP ale to i Czerwoni ponieśli największe straty. Z tygodnia na tydzień atakowani byli właściwie z każdej strony, od sławetnej Bazy im. Tow. Snake'a po Kolonie czy Kopalnie.
Wydaję się, że paradoksalnie to ciągłe bycie w ogniu walki było kluczem do wygranej.
Dzięki kolejnym bitwom RB miał szansę nie tylko na zdobywanie/utrzymywanie sektorów, ale przede wszystkim na zdobywanie MPków. Nie ważne ilu zginęło na Przełęczy w kolejnej bezsensownej próbie szturmu/obrony, ważne że udało się przy tym wyhaczyć trochę MPków, a kolejni rekruci czekają już w kolejce.

Jak już pisałem wcześniej ekonomia była kluczem. Nawet mimo dramatycznych klęsk pod koniec Kampanii RB zawsze się podnosiło dzięki wielkiemu zapleczu. Całkiem inaczej wyglądało to u Niebieskich czy Czarnych. Rozbite kompanie nie miały się za co odkupić, nie mogły więc iść do równej walki. Nie szły - nie zdobywały MPków ich wegetacja trwała. RB wyboru nie miało bo to ich bito. No i suma sumarum dobrze na tym wyszli.

Uważam, że to duży plus kampanii, że promuje właśnie aktywność. Wszystko jedno czy masz wojo czy nie. Czy został Ci jeden żołnierz czy kilku. Po prostu trzeba się bić bo inaczej dupa blada...
Pamiętacie wypazd Dargona na Kopalnie?
W całej bitwie padło ledwo kilka strzałów, a MPków nakosił, aż miło :))

Inna sprawa, która jasno wynika ze statystyk to niesamowita uniwersalność Steel Taców. Nie dość, że Taczkom Dargona udało się nie stracić ani jednego żołnierza to jeszcze te 6 medali... Ba!!! 2 razy praktycznie, bo podobną sytuację miał NwPirx.
Wiedziałem to wcześniej ale kampania potwierdziła mi to ostatecznie - Steel Tacki to najlepsza piechota *** w grze z niesamowitą przeżywalnością i dobrym uzbrojeniem.
Co z tego, że pancerz mały. Największy miecz na 3ki to i tak granatniki a tu mamy Stabilizatory.
Do tego możliwość covera i jeszcze Medyka na Morningstarze. Nie można też zapominać o super uzbrojeniu. Nie dość, że baaardzo celne (umówmy się - nie pudłują w większości przypadków), to jeszcze na tyle mocna siła ognia że nie tylko rozwala pojazdy czy 3ki przeciwnika, ale równie dobrze poradzi sobie z piechotą bez covera. Stanowi zagrożenie dla wszystkiego co stoi na stole!!
...no i jeszcze namierzanie. No SZATAN, Koza i cała reszczta po prostu!!
Hołd Ci składamy Żelazna Taczko!! :))

Przejdę teraz to spraw związanych z samą konstrukcją kampanii. Momentami też sobie trochę ponarzekam. A co!! Po polsku tak ;))
Przede wszystkim, to co trzeba wyraźnie podkreślić, to fakt, że w uderzającej ilości przypadkuów zdecydowanie łatwiej było bronić! Momentami wręcz zdobycie danego sektora stało na granicy możliwości fizycznej. Przykładem Baza, która w 2 fazie była fortecą jakich mało. Wystarczyło 3 kolesi z Saporta umiejscowionych w dobrym miejscu by bronić się do upadłego. Reszta wojska po prostu musiała spowalniać wroga i nie pozwolić na wybicie owych trzech (Tym większy Szacun dla Hate'a i Wydry, którzy byli tak blisko odbicia Bazy w łączonej bitwie. Gdyby nie fakt, że dwie dowodzące się troszku poróżniły i Tiamat zjadła Nine to Baza była by ich!!!).

Ale scenariusze to nie jedyny problem. W sumie to nawet mi się podoba, że niektóre sektory są straszliwie trudne, a to że z nie wszystkich stron jest tak samo sprawiedliwie to nawet zaleta!!
Opłaca się czytać mapę przed bitwą i kombinować z której strony by tu podejść. Wszystko to przecież przekłada się na przebieg całej kampanii i potrzebę planowania za wczasu (bo żeby zdobyć łatwiej to, muszę wpierw pójść i zdobyć tamto) - czyli generalnie fajnie :D
Niestety są też pewne grzechy leżące w samej mechanice.
Głównim z nich jest Permanentny Deploy - CZYSTE ZŁO!!
Oznacza on, że obrońca nie musi wychodzić posiłkami z Accesa, a może korzystać przez całą gre z początkowego Deploy Zone'a. O ile przy normalnych zasadach wystawianie w Deployu można jakoś tam wytłumaczyć logicznie (maskowanie, okopanie się i co tam komu myśl do mózgu przyniesie), to trwały deploy to kompletna porażka. Nie dość, że głupie to jeszcze daje takiego kopa obrońcy, że szkoda gadać. Atakujący nigdy nie jest bezpieczny i nigdy nie wie co mu nagle spdanie na dupe. Jeśli dodam to tego flejmery to każdy już będzie wiedział jak długą żywotność będzie miała szturmująca piechota po wkroczeniu na permanentnego accesa (na którym to z reguły umieszczone były punkty strategiczne).
To właśnie dzięki temu ostatnia bitwa trwała ile trwała i wyglądała jak wyglądała. Viatroof wiedział, że wyhyli się zza murka to będzie Ogniście więc się kitrał. Tak się trykaliśmy 15 tur a potem.. a potem było Ogniście.

Drugą sprawą, będącą już w zasadzie kosmetyką przy Deployu, nie mniej też mnie dziwiącą jest fakt nie równego podziału na punkty w 2 fazie. Przypominam, że w 1ej graliśmy 1500/500 vs 1000/1000, a w 2iej 2000/1000 i 1750/1250. Nie wiem po jakiego grzyba. Nie dość że promuje obrońcę (to przecież dodatkowy regon jak nie dwa na początek) to jeszcze ciągle o tym zapominałem i musiałem szukać w rulsach ile to dokładnie było. Całkiem bezsensu :]

W kwestii promowania obrońcy uczciwie muszę jednak przyznać, że sami też nie jesteśmy bez winy (znaczy ja konkretnie bo to ja mieszałem w rulsach jako book-owner ale że się nie sprzeciwialiście... ;p).
Pierwsza sprawa to inna kolejność zakupów. To nie tyle moja świadoma decyzja co po prostu tak wyszło. Podręcznikowo zakupy robi się w momencie wykonania ruchu. Sprawia to, że tak naprawdę nie wiemy z czym będziemy walczyć i na co się gotować. U nas ze względów technicznych było inaczej. Spowodowało to, że w obrońca zawsze mógł się przygotować na atakujących - no może nie tak w 100% ale z samego schematu mógł już coś wywnioskować.
Tak było na przykład w tragicznym pogromie Kompanii Progres kiedy to NwPirx skarcił bliźniaki tak, że gówniarze na długie lata będą z trwogą wspominać jego imię ;)

Druga zmiana, i tu już całkiem świadoma, to inne liczenie wycofujących się. Powinno być tak, że giną wszyscy co na stole. U nas gineli tylko gdy odcięta była droga z danego sektora do HQ. W innych przypadkach wszystko co nie było w roucie ratowało się.
Z jednej strony niby promowało to atakujących bo nie musieli się bać strat, ale z drugiej strony sprawiało to że wciąż mieliśmy na stołach duże armie i dlatego scenariusze w którym obrońcy wystarczyło utrzymać 1 regon były takie trudne.. Gdybyśmy mieli po 2-3 regony na stole, a nie 2-3 tysie to zapewniam że wyglądało by to trochu inaczej :)

Na koniec poruszę jeszcze 2 sprawy, które wydaje mi się wzbudziły największe emocje:

Sabotaż - wbrew opinii chłopaków z UNA uważam, że przegięty nie jest. Wiem, że może trochę stronniczy jestem bo to Was on zabolał ale spójrzcie na to inaczej. Wykorzystany był raz! Raz jeden w ciągu roku grania... no nie przesadzajmy. Gdyby to był taki czysty power to by latał co turę. Co więcej! Żeby sabotować wrogi oddział, trzeba mieć przed nim kolejkę ruchu co znacznie ogranicza jego wszechmoc. No i jest raz na tydzień.
IMHO po prostu wszyscy o nim zapomnieli i stąd ten szok gdy go użyliśmy. A czailiśmy się ze Snakiem do tego od 1 tury w zasadzie :)

MedTec - no cóż.. mam wrażenie, że chyba nie wzbudzę kontrowersji jeśli powiem że w tej formie jest nie do przyjęcia ;) Sam nie wiem ile razy ta trójka pajaców blokowała mi wejście czy strefę.. No bo imho to jest właśnie z nimi problem. Nie samo działanie ale fakt że są świetną bronią taktyczną. Dlatego też optował bym koniecznie za opcja niszczenia kontenera! Przy 9 pancerza zejdzie z broni ręcznej a swoje i tak zrobi. W sam raz jak na 75 pt. i ten rzut na morale co tura. No i jeszcze te figurki... ;)

Mimo wymienionych problemów uważam całą kampanię za bardzo udaną. Scenariuszowa konstrukcja AT sprawia że idealnie się sprawdza w takich zabawach. To nie gra w której wszyscy muszą zabić wszystkich, a raczej gra w której nieliczni zrobić muszą to co zrobione być musi.. a wszyscy inni będą się mordowali aby im to umożliwić :)
Najważniejsze jednak, że kampania dała nam kupę radochy za którą jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym.
Myślę też nieskromnie, że koncepcja bloga się sprawdziła jako tako. Może nie zawsze były tu aktualne rozpiski ale nabrać rozeznania co się dzieję na froncie chyba można było ;)
Pracy to wymagało od siusiaka i ciut ciut ale łudzę się że może ktoś gdzieś kiedyś trafi na historię naszych zmagań i stwierdzi: Ej, to niezła gra jest. Może też popykam ;)

Suma sumarum: Najlepszy dodatek, w który miałem okazje grać i zdecydowanie najmocniej wykorzystany z tych, które kupiłem.
Dzięki Ci Czerwony Smoku i dzięki Wam szlachetni przeciwnicy!

Choć.. jeśli się zastanowić to i tak 2/3 scenariuszy wciąż jeszcze na nas czeka ;D

Co dalej więc?
Czy bierzemy się za kolejny front i dalej toczymy śnieżne kulki?
Dozbrajamy Bałwany i kontynuujemy walkę o dostęp do przerębla?
Nie.
Mój koncept jest zgoła inny.
Dajmy wyschnąć onucą i odtajać karabinom.
Na Elysee pewnie jeszcze wrócimy.
Ale póki co zapraszam wszystkich na małą Planetoidę, która była nie tak dawno świadkiem tragicznych zajść. Bo może i faktycznie Democles to już czas przeszły, ale nie przeszły dokonany bo bez nas to się nie liczy!! ;)

Tak więc niedługo wrzucę do przedystkutowania propozycję nowej kampani =>ODD
...no właśnie.. i tu zagadka bo wymyśliłem to ODD ale zapomniałem co to miało znaczyć :]
Na pewno Operacja Democles - ale co dalej?? D -wa? -ogrywka? -ożynki???
Jakby ktoś miał pomysł jakimi ścieżkami chodziły moje myśli tuż przed urlopem to będę wdzięczny za pomoc ;)

Pozdrawiam
Gim.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

odd day
rozszyfruj se sam
napisze ci dzis/jutro maila z propozycjami, jak poogladam booka do odd day. pozniej raczej nie bede mogl bo jade do onich na roboty
v

Gimlet pisze...

gut
rzuć tam tylko jeszcze raz termin kiedy wracasz bo ofkors zapomniałem..